dlaczego nikt nie widzi

Wkraczając w nowy związek mamy nadzieję, że osoba, którą wybraliśmy, będzie tą jedyną, a jeśli nie, to związek skończy się tylko na lekko złamanym sercu i nowych doświadczeniach. Nie zakładamy najgorszego scenariusza - w końcu miłość kwitnie, a nowy partner/partnerka wydaje się idealny. W tym zauroczeniu nie dostrzegamy niepokojących sygnałów, zbywamy je, bo przecież on/ona tak bardzo kocha. Jednak im bardziej się angażujemy, tym zachowanie tej drugiej osoby jest gorsze, a nam zamiast miłości pozostaje wstyd, upokorzenie i brak wiary w siebie. Chcemy odejść, ale nie potrafimy.

swieto ognia

Jakub Małecki przyzwyczaił czytelników do tego, że potrafi pokazać rzeczywistość w sposób niemalże baśniowy, zamienić banalność w niezwykłość, a codziennym obowiązkom nadać nieprzeciętnego charakteru. "Święto ognia" to książka, która zabiera czytelnika w taki właśnie świat. I choć opisywane historie są pozbawione magii i zjawisk nadprzyrodzonych, to jednak dzięki poetyckiemu językowi rzeczywistość wykreowana przez Małeckiego nabiera cech cudowności. Małecki, podobnie jak w poprzednich książkach ("Dygot", "Nikt nie idzie", "Horyzont"), znów stawia na pierwszym planie bohatera, który poprzez swoją chorobę, czy traumatyczne wydarzenia, jakie go spotkały, staje się jednostką wyobcowaną, "inną".

miedzy kibolami
 "Między kibolami", głośny reportaż Billa Buforda, został wydany po raz pierwszy na początku lat 90. Polskie tłumaczenie tej książki ukazuje się ponad trzydzieści lat później, ale zjawiska opisywane przez jej autora są wciąż jak najbardziej aktualne. Bill Buford to Amerykanin, który spędził wiele lat w Wielkiej Brytanii, gdzie zafascynowało go środowisko pseudokibiców piłkarskich. Chciał zrozumieć mechanizmy, które sprawiają, że ci niepozorni, pracujący w normalnych zawodach Anglicy regularnie stają się częścią agresywnego tłumu, niszczącego wszystko na swojej drodze i biorącego udział w bitwach z policją oraz innymi kibolami.

pocztowki z pandemii

"Nie było bardziej upokarzającego roku dla branży koncertowej, eventowej, dla branży fitness, dla gastronomii… Trudno sobie nawet wyobrazić skalę tego". Tak Czesław Mozil, polsko-duński artysta komentuje czas pandemii w książce "Pocztówki z pandemii" w rozmowie z Przemkiem Korso. Ta niewielka książeczka to także jego pomysł. Po co? By wytłumaczyć, ale się nie tłumaczyć, by wyjaśnić, ale nie pouczać. Przeciętnemu Kowalskiemu wydaje się bowiem, że artysta daje koncert, zgarnia kasę i ma super. A to takie proste nie było i nie jest. Bo za każdym muzykiem na scenie stoi spora grup osób, dzięki którym ten muzyk na tej scenie stanął i zaśpiewał. Zarobił 20 tysięcy złotych i ma tę kwotę do podziału na sześć, a może na dziesięć osób… W jednym miesiącu ma 4 koncerty, a w drugim dwa albo jeden… To nie jest trudna matematyka, by policzyć ile mu zostanie na czysto…

czysty wymysl

Wszyscy znamy wytwory japońskiej popkultury takie jak pokemony, tamagotchi czy Mario. Jednak dlaczego właściwie je znamy? Odpowiedzią na to pytanie może być książka Matta Alty "Czysty wymysł : jak japońska popkultura podbiła świat", opisująca wydarzenia, prądy kulturalne, a czasami zwykłe przypadki, które sprawiły, że produkty japońskiej popkultury stały się światowym fenomenem. Autor w umiejętny sposób opisuje nie tylko historię powstania produktu, ale też okoliczności, które do tego doprowadziły. Często wskazuje przy tym czynniki, których normalnie nie wzięlibyśmy pod uwagę. Bo nikt w pierwszym odruchu nie wskaże pagera - kojarzonego z głównie z amerykańskimi pracownikami korporacji, a nie młodymi dziewczętami z tokijskich dzielnic - jako urządzenia będącego przodkiem emotikon i tamagotchi.

szeptacz

Tom Kennedy razem z synem Jakiem przeprowadzają się do miasteczka Featherbank. Tom ma nadzieję, że w nowym domu uda im się otrząsnąć z traumy, jaką była śmierć jego żony i matki Jake’a. Nie wie jednak, że niepozorne Featherbank skrywa swoją mroczną przeszłość, która znowu daje o sobie znać. Dwadzieścia lat wcześniej seryjny morderca porwał i zamordował tutaj pięciu chłopców. Prasa nadała mu przydomek Szeptacz, ponieważ przed porwaniem wszystkie dzieci skarżyły się na to, że ktoś szepcze pod ich oknem. Sprawca tych zbrodni został złapany i odsiaduje wyrok dożywocia w więzieniu. Policji udało się odnaleźć cztery z pięciu ciał, jednak miejsce ukrycia ostatniej ofiary pozostaje do tej pory tajemnicą. Kiedy kolejny chłopiec zostaje porwany w drodze do domu, wszystko wskazuje na to, że Szeptacz znowu zaatakował.