drabina

Każdy z nas ma swoje marzenia. Jedne z czasem udaje się nam zrealizować, inne, zweryfikowane przez rzeczywistość, pozostają tylko w sferze wyobraźni. Maurice Swift, bohater powieści Johna Boyne'a "Drabina do nieba", miał jedno marzenie - chciał być pisarzem. Z wytrwałością, ciężką pracą, znajomością literatury i z doskonałym warsztatem wydawać by się mogło, że nic nie stanowi przeszkody, by zrealizować to marzenie. Jednak okazało się, że bez wyobraźni i talentu nawet najlepiej przygotowana osoba nie jest w stanie napisać czegoś, co zapewniłoby mu sławę i rozpoznawalność. Ale dla naszego głównego bohatera te braki nie stanowiły najmniejszego problemu...

złote piachy

Większości z nas Bułgaria kojarzy się głównie z wakacjami, gorącym piaskiem czarnomorskich plaż, rakiją i muzyką. Gorący klimat, dobrze rozwinięta infrastruktura turystyczna i niskie ceny sprawiają, że kraj ten powrócił ostatnio do czołówki najchętniej wybieranych miejsc na urlop. Należy jednak pamiętać, że Bułgaria to nie tylko nadmorskie kurorty, ale przede wszystkim kraj posiadający burzliwą historię, która odcisnęła swoje piętno nie tylko na jego mieszkańcach, ale również kulturze i tradycjach. Jeśli ktoś chciałby poznać Bułgarię z innej, mniej komercyjnej strony, powinien sięgnąć po książkę Sylwii Siedleckiej "Złote piachy", która stanowi swego rodzaju kompendium wiedzy o tym kraju.

fale1

W komiksie A.J. Dungo "Fale" opowieść płynie zgodnie ze swoim własnym prądem. Na przestrzeni minimalistycznych kadrów przeszłość przenika się z teraźniejszością, euforia spotyka melancholię, spojrzenie z dystansu przechodzi w intymne zbliżenia. Autor przeplata autobiograficzną opowieść o swoim życiu i o odchodzeniu jego chorej na raka dziewczyny, Kristen, z historią surfingu sięgającej początków XIX w. Elementem łączącym oba wątki i sprawiającym, że stanowią nierozerwalną całość, jest swoisty styl życia związany z surfingiem, przepełniony duchowością, pokorą wobec natury i cierpień, które przynosi nam rzeczywistość. Kristen zawsze kochała surfing i kontakt z wodą, co pomogło jej przetrwać najcięższe chwile w chorobie, podobnie jak jej najbliższym, którzy razem z nią poszukiwali ukojenia w ogromie oceanu.

wielicki

"Czy można napisać szczerą i prawdziwą biografię kogoś, kto jeszcze żyje? I kto już udzielił wywiadu rzeki? Chyba nie. Ale himalaizm dobrze się teraz sprzedaje, więc czemu nie. Ja nie ufam takiej książce, ale zachwycony tłum łyknie bez zastrzeżeń" - taką opinię przeczytałam w internecie i to bardzo dobry początek do napisania kilku słów o książce "Wielicki. Piekło mnie nie chciało". Kolejny raz Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski, doskonały dziennikarski duet, udowadniają, że rzetelna i czasem żmudna, ale koronkowa robota się opłaca. Nie wiem, czy himalaizm dobrze się sprzedaje, raczej tragedie w górach i ich ofiary, których w życiorysie Krzysztofa Wielickiego było wiele, wiem jednak, że wywiad-rzeka "Krzysztof Wielicki - mój wybór" to starannie przygotowana i wręcz podyktowana przez głównego bohatera pozycja, gdzie o niewygodnych tematach zbyt wiele się nie dowiemy.

muzyka dla ilse

Jesień, rok 1942. Pociąg towarowy wolno sunie po torach. Bydlęce wagony są szczelnie pozamykane, nie sposób zobaczyć, co znajduje się w środku. Pociąg zwalnia i po chwili się zatrzymuje. Z pierwszego wagonu wysiada kilku niemieckich żołnierzy z psami i przechadza się obok wagonów. Po chwili wsiadają i pociąg rusza dalej, pozostawiając na torach malutkie, cicho kwilące zawiniątko. Po jakimś czasie pociąg znowu zwalnia. Zatrzymuje się, drzwi wagonów rozsuwają się, a żołnierze zaczynają wypędzać z nich zmęczonych, obolałych i przerażonych ludzi. Po ustawionych w rzędach ludzi podjechały ciężarówki, słychać krzyk i płacz. Ilse mocno trzyma matkę za rękę. Patrzy, jak pewien elegancko wyglądający oficer przechadza się wśród więźniów, co jakiś czas się zatrzymuje i przygląda dzieciom.

obled

Justyna Kopińska już nie raz w swojej karierze dziennikarskiej udowodniła, że nie boi się trudnych tematów - zaczynając od książki "Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie" po zbiór reportaży "Z nienawiść do kobiet". Styl, który autorka wyrobiła sobie przez lata zdawał się być idealny przy preferowanym przez nią gatunku - suchy i rzeczowy, bez osobistych wycieczek czy rzucania opiniami. Dlatego trochę obawiałam się nowej pozycji pani Justyny, która tym razem miała być powieścią. Jednak fragmenty promujące książkę bardzo mnie zaciekawiły, a sama książka wciągnęła na tyle, że przeczytałam ją jednym tchem... Ale ta pozostawiła po sobie niedosyt.