kebabistan

Sięgnęłam po "Kebabistan" dla tytułu i myślałam, że to prześmiewcza (jak jej autor Krystian Nowak) opowiastka o fast foodzie, który nie cieszy się takim poważaniem w naszym kraju, jak choćby pizza, czy dania kuchni chińskiej i wietnamskiej. Jednak już po kilku stronach książki wiedziałam, że to całkiem poważna charakterystyka smacznego dania. Krystian Nowak stworzył świetny reportaż o Polsce, Polakach i ciężko pracujących ludziach. Takich, co uciekli przez wojną, bombami i biedą, takich, co uciekli z polskiej wsi i dorabiali podczas studiów i w końcu takich, co "ciapatego" nie chcą w swoim kraju, ale kebsa przed meczem połkną ze smakiem.

Z badań OBOP zacytowanych w reportażu wynika, że w ciągu 7 lat (badania z lat 2010, 2016 i 2017) kebab zdetronizował pizzę - odsetek konsumentów jedzących na mieście i przyznających się do wybierania kebabu wynosi 40%, a pizza spadła na trzecie miejsce (23%) po kuchni polskiej, którą wybiera 29% konsumentów. Jak wygląda mapa polskiego kebaba? Reporterska diagnoza nie cieszy, a z tych kebabowych podróży powstaje smutny, czasem straszny obraz Polski. Okazuje się bowiem, że mimo ciężkiej pracy, wielu z właścicieli barów ma nie tylko z ludźmi, ale i z urzędami pod górę. Oni nie czekają na zasiłki i pomoc - zatrudniają ludzi, płacą podatki, a i tak ich status prawny często jest nieuregulowany. Najbardziej wzruszyła mnie opowieść o irańskim Persie Abbasie Azizi, który przemycany jako dziecko, rozdzielony z rodziną, trafił do Polski, mieszkał na ulicy i musiał sobie radzić sam. Urzędnicy przerzucali jego sprawę między sobą jak gorącego kartofla. Miał jednak w sobie niesamowitą siłę, po wielu latach odnalazł rodzinę przez Facebooka, został biznesmenem i Człowiekiem Roku, ma polską żonę i syna, ale Polska i tak go nie chce. "Kebabistan" porusza w czytelniku najczulsze struny, opowiedziane prosto historie są często gorzkie i nie do uwierzenia, ale niestety taka jest prawda. Wiele emocji wzbudzają też czarno-białe, smutne jak rzeczywistość zdjęcia Jakuba Szafrańskiego. Książkę polecam każdemu, na pewno nie tylko smakoszom ciętego mięsa w bułce.

K. Pluta